sobota, 10 września 2016

Ukryta za aparatem
























Czasem to historia wybiera człowieka, który ma ją opowiedzieć. Wstrząsające zdarzenia, opisane w poetycki sposób. - Katarzyna Bonda.


Tytuł: Czarne liście
Autor: Maja Wolny
Wydawnictwo: Czarna Owca


Powieść ta tak naprawdę łączy moje ulubione gatunki literackie. Z jednej strony wątek kryminalny mówiący o zagadkowym zniknięciu Laury i jej poszukiwaniach przez zdruzgotaną matkę, z drugiej zagadnienie historyczne sięgające czasów II Wojny Światowej, a dokładniej mówiąc, pogromu kieleckiego, w wyniku którego zginęło około 40 Żydów oskarżonych o porwanie i uwięzienie 7-letniego Henryka Błaszczyka. Książka ta opowiada nam o trudzie pokonywania traumatycznej przeszłości, pogodzenia się z tym co nieuniknione, a także o wybaczaniu.

Dzieło buduje stopniowe napięcie wokół dwóch niestrudzonych, zdeterminowanych kobiet, które autorka wspaniale powiązała, przedstawiając ich losy w przeszłości oraz w teraźniejszości. Julia Pirotte, komunistka, z zawodu fotoreporterka, nigdy nie rozstająca się ze swoim jedynym narzędziem pracy – aparatem fotograficznym, który traktuje z najwyższą ostrożnością. Bohaterka odważnie patrząca w przyszłość, twardo stąpająca po ziemi, nie bojąca się nowych wyzwań z niezwykłą starannością uwiecznia wydarzenia jakie miały miejsce 4 lipca 1946 roku. Gorliwie i sumiennie nie opuszczając żadnego szczegółu utrwala cierpienie osób relacjonujących tragiczne zajście w Kielcach. I bohaterka czasów obecnych, Weronika Czerny, historyczka, zajmująca się relacjami chłopsko-żydowskimi w czasach II Wojny Światowej, samotna matka, która wraz z komisarzem Mirosławem Zarębą, rozpaczliwie szuka śladów po zaginionej córeczce oraz kobieta starająca się uporać ze swoją wstrząsającą historią rodzinną okrytą wstydem i której trauma dawnych lat oddziałuje na teraźniejsze życie.

Autorka bardzo wyraźnie zaznacza, że pamięć po pogromie kieleckim będzie trwać. Przedstawia Kielczan złączonych jarzmem winy i zbrodni, niosących każdego dnia niewidoczny dług. Podkreśla, że nie da się wymazać z historii morderstw ludności żydowskiej i następne pokolenia będą nosić w sobie wstyd, żal, smutek czy zawiść w zależności od własnej interpretacji zajść antyżydowskich. Każdy mieszkaniec Kielc dzieli pamięć o tych wydarzeniach, dźwiga w sercu historię tego strasznego, niesprawiedliwego epizodu. Powieść ta, to próba rozrachunku z przeszłością oraz pogodzenia się z tym co już się wydarzyło. Nie każdy ma odwagę mówić otwarcie o tych haniebnych czynach, które są czarną plamą w naszej historii. Maja Wolny bezbłędnie łączy autentyczne zdarzenia i fikcję, które tworzą przejmującą fabułę.

Mimo, że autorka opisuje te dramatyczne wydarzenia w sposób bardzo poetycki i ma się wrażenie jakby opowieść była gdzieś za tłumiącą dźwięki szybą, to jednak brutalne szczegóły realnie obrazują horror jaki wydarzył się w tamtym czasie. Dogłębnie mną wstrząsnęło wspomnienie o aborcji Julii czy o kobiecie spodziewającej się dziecka, którą zamordowaną z zimną krwią. Aspekt historyczny w powieści jest bardzo trudny i bolesny. Maja Wolny uświadamia nam jak bardzo istotne jest to co wynosimy z rodzinnego domu oraz uzmysławia nam jak bardzo przeszłość rzutuje na naszą teraźniejszość. Książka bardzo mądra i piękna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz