czwartek, 13 października 2016

Prawdziwa historia o siedmiu karzełkach


Tytuł: Kukiełki doktora Mengele. Niezwykła historia żydowskich karłów ocalałych z holocaustu
Autor: Yehuda Koren, Eilat Negev
Wydawnictwo: Videograf II
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 256
Ocena: 8/10



Gdybym była zdrową, żydowską dziewczyną i miała metr siedemdziesiąt, trafiłabym jak setki tysięcy innych do gazu. Kiedy by mnie więc zapytano, po co przyszłam na świat jako karlica, wtedy mogłabym dać tylko jedną odpowiedź, że moje kalectwo było dla Boga jedyną możliwością, żeby mnie zachować przy życiu.


Do tej pory czytałam wiele obozowych wspomnień. Pełne przemocy, udręki i tortur powieści faktu wywoływały łzy i smutek. Zawsze były to jednak zwierzenia ludzi zdrowych psychicznie i fizycznie (mówię tu oczywiście o kondycji organizmu zanim trafili do tego koszmaru). Parę dni temu zetknęłam się z książką opisującą losy karłów pochodzenia żydowskiego. Teraz po skończonej lekturze cieszę się (chociaż może to złe słowo), że miałam przyjemność poznać tą wyjątkową familię i jej niewiarygodną historię.


Dokument opowiada o życiu rodziny Ovitzów, w której siedmioro z dziesięciorga rodzeństwa urodziło się jako karły. Autorzy opisali ich przedwojenne życie, gdy jako Trupa Liliputów odnosili sukcesy jeżdżąc po Europie Środkowej i dając występy artystyczno-teatralne oraz okres kiedy wraz z mieszkańcami rodzinnej wioski trafili do Oświęcimia, a tam ze względu na swój niski wzrost pod opiekę doktora Josefa Mengele.

Niesamowite było dla mnie jak bardzo była zżyta cała rodzina. Miłowali się wzajemnie, pomagali sobie na każdym kroku, nigdy nie brali nawet pod uwagę rozłąki. Momentami wydawało mi się to absurdalne i jednocześnie piękne. Kilkanaście osób w jednym domu. Wyobrażałam sobie brak prywatności oraz możliwości własnego zdania, bo przecież żyjąc pod jednym dachem wszystkie decyzje były podejmowane wspólnie. Ich wzajemne przywiązanie i rodzinność sprawiły jednak, że uniknęli śmierci. Miłość, ciepło rodzinne, serdeczność i życzliwość tworzą niezwykłą historię.

W obozie karły były narażone na ciągłe niebezpieczeństwo, ponieważ codziennie były poddawane różnym eksperymentom. Pomimo lepszego traktowania, Mengele chełpił się ich kalectwem jak gdyby wygrał los na loterii. Zrobił z nich króliki doświadczalne i obchodził się z nimi jakby byli szczeblem w jego lekarskiej karierze. Wierzył, że stanowią krok naprzód aby osiągnąć sukces naukowy. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało relacje pomiędzy lekarzem i karłami znacznie odbiegały od norm. Łagodniejsze traktowanie stworzyły między nimi cienką nić porozumienia. Zainteresowanie karłami w celach naukowych spowodowało, że doktor patrzył na nich przychylniejszym wzrokiem niż na innych więźniów.

Byłam wzburzona wypowiedzią Diny Gottlieb-Babbitt na temat doktora Mengelego, która jak dowiadujemy się z książki, nie chciałaby zeznawać przeciwko temu zbrodniarzowi. Dokładnie zdawała sobie sprawę i stosunek jaki łączył ją z lekarzem, wiedziała, że było mu obojętne jej życie i w każdej chwili mogła pójść do gazu, jednak przyznaje, że ze względu na jej talent plastyczny pomógł jej na chwilę przetrwać w tym piekle. W mojej głowie pojawiły się pewne kontrowersyjne myśli. Jak to możliwe, że ludzie po całej tej męce mogliby nie chcieć osadzić winowajców, wymierzyć sprawiedliwość i walczyć o zadośćuczynienie, chociaż w tym wypadku ciężko mówić o jakiejkolwiek rekompensacie. Nie da się odwrócić biegu wydarzeń i historii, jednak kara nie powinna ominąć żadnego oprawcy, dowodem na to są właśnie ludzie, którzy wygrali życie i nikt inny nie potrafiłby nawet w wyobraźni przytoczyć jaką gehennę przeżyli. Wypowiedź Perli Ovitz na temat Mengelego również mocno mnie zaskoczyła: Nie wierzę, żeby przeprosił, ale gdyby sędzia zapytał mnie, czy ma być powieszony, odpowiedziałabym, że mają go puścić wolno. Uratowała mnie łaska diabła – Bóg go właściwie osądzi.

Upokorzenie jakiemu poddawano małych ludzi było podłe. Według rozkazów nakazano im rozbierać się do naga, tańczyć, śpiewać, zabawiać swoich katów. Cała rodzina karłów była ortodoksyjnymi Żydami co tylko potęgowało wstyd, kiedy musieli wykonywać rozkazy naruszające przestrzeganie zasad swojej wiary. Oprócz tego byli utalentowani artystycznie przez co byli skazani na taki sposób poniżenia i zniewagi umilając czas esesmanom.

Zbliżając się ku końcowi powieści zauważyłam, że książka nie jest aż tak drastyczna w porównaniu z relacjami innych osób, z literaturą faktu, wspomnieniami innych więźniów. Choćby i przedstawienie swojej historii przez Andrieja Pogożewa, który uciekł z Auschwitz, przetrwał cierpienie i udrękę obozu. Jego opowieść jest okrutna, bo ze szczegółami opowiada o bólu, biciu, głodzie, znęcaniu zarówno fizycznym jak i psychicznym. Opowieść karłów jest przerażająca pod względem okrutnych eksperymentów wykonywanych na nich i upokorzeniu jaki musieli znosić, jednak mniej dramatyczna jeśli chodziło o ogólne życie obozowe. Jak dowiadujemy się z książki, sami potwierdzają, dzięki swojemu wzrostowi dostali pewną ulgę. Czytamy o tym, że karlice przed wezwaniem do gabinetu ubierały się starannie, pudrowały twarze czy szminkowały usta. Wydaje się to wręcz niedorzeczne. W głowie zrodziło mi się również pytanie, jak było to odbierane przez innych więźniów. Czy była zazdrość, zawiść, a może zrozumienie i współczucie, bo nie da się nie dostrzec dobroci i życzliwości karłów w stosunku do innych.

Tak więc książka trudna i bolesna, ale też mądra. Warto przeczytać te traumatyczne wspomnienia, poznać chociaż kawałek tego piekła jakim było życie w obozie dla niepełnosprawnych ludzi. 




Źródło zdjęcia: https://merlin.topmall.ua/media/300x452/000/005/187/56bb3e808b114.jpg

7 komentarzy:

  1. Już kiedyś słyszałem o karłach w Oświęcimiu u Mengele, i pewnie to była ta rodzina. Generalnie wszystkie zabiegi u niego były drastyczne i szybka śmierć dla takiego człowieka to byłoby zbyt proste. Osobiście torturowałbym go kilka tygodni bez żadnych skrupułów. Ale zginął - o ile się nie mylę w Ameryce Południowej. Książka potrafi sponiewierać, ale będąc w Oświęcimiu osobiście widzisz tą historię przed oczyma i dopiero uderza w Ciebie z siłą młota. Tego nie idzie sobie wyobrazić.

    Czytałaś książki Stanisława Grzesiuka? Bardzo dobre 3 wydał - "Boso, ale w ostrogach" - życie przed obozem, "5 lat kacetu" - w obozach i "Na marginesie życia" - życie po przetrwaniu. Wszystkie 3 czytane w tej kolejności są niesamowitą relacją człowieka, który przeżył to wszystko i niesamowicie pokazuje jak się zmienił, nie tylko wiesz to z tego, że on Ci to pisze, ale też widzisz jak to pisze.

    PS: Bardzo dobra recka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam, ale bardzo mnie zaciekawiłeś, kolejka nieprzeczytanych książek rośnie z dnia na dzień :D
      Historia II Wojny Światowej, właściwie jej wspomnienia bardzo mnie interesują i mimo, że są to przykre książki to jednak bardzo mądre i prawdziwe i są spisywane po to, żeby ludzie poznali fakty. W tej książce poruszyły mnie słowa Perli Ovitz: "W Auschwitz przyrzekłam sobie, że jeśli Bóg pozostawi mnie przy życiu, to wciąż będę opowiadać moją historię, do ostatniego tchnienia, tak żeby nikt nie mógł powiedzieć, że nic się nie wydarzyło".
      Zdecydowanie polecam tę powieść ;)

      PS. Dziękuję :)

      Usuń
    2. Będę pamiętał. Ja generalnie teraz z tej tematyki mam na uwadze w następnej kolejności przeczytać "Złodziejkę książek". Czytałaś? :)

      Usuń
    3. Nie czytałam, ale wiele słyszałam, u mnie na półce leży książka "Dzieciństwo w pasiakach", już sam tytuł wzbudza we gęsią skórkę i strach przed treścią powieści...
      Jak przeczytasz "Złodziejkę książek" to proszę o opinię ;)

      Usuń
    4. Czytałem tą książkę. Jest w niej jedna scena z dzieckiem polskim i rumuńskim, który zatrzymała na chwilę akcję mojego serca, a potem dostałem taki strzał w głowę w postaci myśli "o ja pierd...!". Ale dzieci sobie tam niespodziewanie dobrze radziły, nie raz lepiej niż starsi.
      To w przyszłym roku dopiero, bo do końca tego mam wiele do przeczytania jeszcze. :)

      Usuń
  2. Ta książka chyba już wcześniej ukazała się pod innym tytułem: "Sercem byliśmy wielcy. Niezwykła historia żydowskiej rodziny karłów ocalałej z holocaustu".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację. Wydanie o którym wspominasz było wcześniejsze niż to które ja dostałam ;)

      Usuń