sobota, 3 grudnia 2016

Sny Morfeusza, K.N. Haner




Tytuł: Sny Morfeusza
Autor: K. N. Haner
Wydawnictwo: Editio
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 416
Ocena: 7/10


Nigdy nie byłam fanką książek tego typu. Pierwszy raz sięgnęłam po tę tematykę na studiach, na nudnym wykładzie i była to pierwsza część powieści erotycznej autorki E.L. James Pięćdziesiąt twarzy Greya. I mimo, że dalej nie jestem kolekcjonerką tego typu lektur to przyznam szczerze, że przyjemnie jest się odprężyć przy innych gatunkach niż kryminał, horror czy thriller, które są moimi ulubionymi. Powieść nie była zachwycająca i zdumiewająca, ale nie ukrywam, że książka spodobała mi się. 


Spotkałam się z wieloma dyskusjami na jej temat, wiele z nich było negatywnych, ale doczytałam się też pozytywnych komentarzy. Szum wokół tej książki był niewiarygodny, wystawy sklepowe, strony internetowe, zdjęcia, fanpage książkowe. W końcu ciekawość wygrała i postanowiłam poznać tę historię, wokół której swego czasu zrobił się taki rozgłos. Pomimo, że Sny Morfeusza zalegały na półce "do przeczytania" od kilku dobrych tygodni, to kiedy się za nie zabrałam, przewertowanie powieści zajęło mi zaledwie trzy dni.

Fabuła wydaje się być prosta, banalna i oczywiście dla kogoś kto czytuje nałogowo tego typu powieści, znajoma. Osobiście przeczytałam całą serię Pięćdziesiąt twarzy Greya i serię Crossa i nie da się nie zauważyć podobieństwa pomiędzy tymi erotykami. We wszystkich rolę główną odgrywają pożądanie i namiętność.

Adam Mckey, inteligentny biznesmen, tajemniczy i mroczny, w dodatku bardzo przystojny, przeprowadza rozmowę kwalifikacyjną z Cassandrą Givens, przyszłą panią architekt. Rozmowa jednak nie idzie w dobrym kierunku. Załamana Cassandra dla poprawy humoru decyduje się na wyjście na miasto ze swoimi przyjaciółmi. W wyniku przykrego incydentu, opuszcza towarzystwo i z przypadkowo poznanym mężczyzną wybiera się do klubu, który przesycony jest nieodgadnioną, fascynującą atmosferą, tworzącą przez mężczyzn w maskach. Wieczór okazuje się przełomowy w życiu Cassandry, ponieważ to właśnie w tym momencie rozpoczyna się namiętny, burzliwy romans, pełen pożądania i żądzy.

Sny Morfeusza spodobały mi się, ale momentami bardzo mnie też irytowały. Nie do końca podobał mi się charakter głównej bohaterki. Przyjechała do Miami w poszukiwaniu wymarzonej pracy, jest inteligentna i bardzo ambitna, jednak w dalszej części książki poznajemy jej osobowość bliżej i pozostawia ona wiele do życzenia. Mądra i uzdolniona. Za każdym razem w powieści podkreślane jest jak bardzo zależy jej na pracy, a jednak niezdyscyplinowanie, pyskatość, brak punktualności i odpowiedzialności to jej drugie imiona. Adam McKey, szanowany, utalentowany i rozsądny architekt, z drugiej strony powiązany z "mafią". Mam wrażenie, że momentami są tu widoczne pewne nieścisłości pod tym względem i to trochę denerwuje, a może po prostu za bardzo się czepiam, bo w powieści rzeczywiście co chwilę przewijają się niezdecydowanie i niepewność.

Książka nie byłaby określana erotykiem gdyby zabrakło w niej intymnych scen. Trzeba przyznać, że autorka poradziła sobie z tym znakomicie. Szybki numerek w samolocie, w kabinie męskiej toalety, w łóżku, w wannie itp., to atuty tej powieści, rozpalające i przenikające czytelnika i jego fantazję. Opisy są bardzo szczegółowe, co zdecydowanie pobudza wyobraźnię w sferze intymnej. Adam McKey przedstawiony jest jako spełnienie marzeń każdej kobiety, bóg seksu, który daje kobiecie największą rozkosz, któremu żadna nie może się oprzeć. Nie da się nie zauważyć, że Cassandra mu w tym zdecydowanie dorównuje. Podczas seksu nie wykazuje wstydliwości czy onieśmielenia, zapomina o całym świecie i daje się ponieść żarliwości doznań i uczuć.

Cała powieść wydaje się być okryta tajemnicami. Autorka potrafiła wzbudzić ciekawość i fascynację. Intryguje mnie wyjaśnienie zagadkowego klubu i sytuacji w jakiej znalazł się główny bohater. Prawdopodobnie poznamy te sekrety w kolejnej części. Sny morfeusza jest przyjemną powieścią dla kobiet. Fajnie usiąść z nią przy świecach, z lampką wina. Zdecydowanie relaksuje i umila wieczór. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz