niedziela, 21 maja 2017

8. Warszawskie Targi Książki

Informacje o Warszawskich Targach Książki zaczęłam śledzić już kilka tygodni temu. Nigdy nie byłam w stolicy na tym wydarzeniu, ponieważ mieszkam dość daleko. W tym roku obiecałam sobie, że pojadę i zobaczę na własne oczy ogrom pracy wielu ludzi włożony w organizację tego kulturowego spotkania. Moje małe marzenie się spełniło i mogę stwierdzić z całą pewnością, że żałowałabym gdyby jednak mnie tam zabrakło. Doświadczyłam moc emocji i radości naraz w tak krótkim czasie!



8 Warszawskie Targi Książki odbyły się na Stadionie Narodowym. Nie będę się rozpisywała na temat samego programu wydarzenia. Pokaźność wydawnictw, autorów, księgarzy, bibliotekarzy, wszystkich miłośników literatury oraz innych osób biorących udział w planowaniu Targów była niewyobrażalna i przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Do tej pory miałam okazję uczestniczyć w zeszłorocznych Targach Książki w Krakowie [relacja] oraz w Katowicach [relacja] i śmiało mogę powiedzieć, że te były największe, najbardziej okazałe i o dziwo najlepiej zorganizowane i uporządkowane. Wydawać by się mogło, że ogrom tej rozrywki spowoduje chaos na miejscu, nic bardziej mylnego. Organizatorzy wykonawczy – Murator EXPO sp. z o.o.  zasługują na wielkie brawa. Założyciele spółki Targi Książki, Rada Nadzorcza oraz Zarząd spółki Targi Książki spisali się na medal.

Do Warszawy przyjechałam w czwartek późnym popołudniem dlatego nie mogłam być w dniu otwarcia Targów. Już wieczorem rozplanowałam piątkowe i sobotnie spotkania z autorami i wydawnictwami. W pierwszym dniu spacerowania po Targach i po ogólnym zapoznaniu się z programem byłam lekko zdezorientowana. Nie mogłam się odnaleźć wokół całego nawału wydawnictw i autorów oraz poszczególnych stoisk. Byłam również przytłoczona ilością ludzi i wszystkiego naokoło. Trzeba jednak dodać, że wejście do obiektu nie stanowiło żadnego problemu i pomimo że kolejka była spora to już po paru minutach byłam w środku. Ludzie zachowywali się kulturalnie, nie zauważyłam wpychania się w kolejki – w przeciwieństwie do Krakowskich Targów Książki, na których już przy wejściu panowało totalne zamieszanie. Najbardziej interesował mnie poziom 0, na którym miałam spotkać się z czterema wybranymi pisarzami. Teraz śmieję się z samej siebie, że na początku – mimo że miałam mapkę – nie mogłam zlokalizować miejsc spotkań. Jednak już po kilkudziesięciu minutach wpadłam w wir wydarzenia i pewnym krokiem przechodziłam koło kolejnych wydawnictw.


Nie mogłam oczywiście przejść obojętnie koło Wydawnictwa Sonia Draga, które w tym dniu gościło Maxime Chattam oraz Camilla Grebe. O godzinie 15:30 cierpliwie czekałam na spotkanie z francuskim pisarzem. Kolejka już się za mną ustawiała i cieszyłam się, że przyszłam wcześniej, ponieważ tym sposobem zaoszczędziłam trochę czasu. Gdy usiadłam z książkami obok pisarza muszę się przyznać, że najadłam się ogromnego wstydu. Pan Chattam okazał się niezwykle miłym, serdecznym i przyjaznym człowiekiem, który zaskoczył mnie chęcią rozmowy, mimo krótkiego czasu jaki został przeznaczony na Jego wizytę. Nie spodziewałam się tego i koniec końców ledwo wydukałam po angielsku: I’m very excited, I’m very happy I’m here and nice to meet you. No po prostu z tego przejęcia zapomniałam języka w buzi, słownictwo angielskie wyparowało, uścisnęliśmy sobie dłoń, zrobiliśmy sobie zdjęcie i oczywiście dostałam dwa autografy z dedykacją na książkach: Plugawy spisek oraz Sen śmiertelników. Dam sobie palca uciąć, że pan Chattam musiał pomyśleć sobie o mnie wariatka. No ale tak to jest jak stajesz twarzą w twarz ze sławnym pisarzem, a następnie siedzicie niecały metr od siebie. Czy Wy też tak macie, że nieruchomiejecie na widok ulubionych autorów? Z pewnością do końca życia będę pamiętała to zdarzenie.




Kolejne spotkanie odbyło się o godzinie 17, gdy w tym samym miejscu, w którym witałam się z francuskim autorem, zasiadła Camilla Grebe. Z tego całego przejęcia nie powiedziałam więcej niż jedno zdanie. To naprawdę dziwne, bo normalnie uwielbiam gadać o książkach i przeżyciach z tym związanych. W takich momentach zapominam o wszystkim, nawet o tym co ostatnio czytałam. Tu również wymieniliśmy się serdecznym uściskiem, zdjęciem oraz autografem do książki: Stąpając po cienkim lodzie, która jest Jej pierwszą samodzielną książką (do tej pory współpracowała z innymi pisarzami). Szwedzka pisarka również okazała się być niezwykle przyjazna w stosunku do swoich czytelników.



Kolejnymi pisarzami, z którymi chciałam się spotkać byli Alek Rogoziński i Magdalena Witkiewicz. Niestety natłok programu nie pozwolił mi na to. Korzystając z okazji pobytu w Warszawie, w dodatku przy tak pięknej pogodzie, bardzo chciałam jeszcze coś zwiedzić, więc część piątku poświęciłam również na spacer po Warszawie. Z obojgiem oczywiście się widziałam, jednak autografów nie zdobyłam. Myślę, że za jakiś czas nadarzy się okazja do spotkania i uściskania dłoni. Udało mi się natomiast zrobić zdjęcia z Gandalfem. Następnym razem pisarzy nie odpuszczę.


W piątek nie obyło się również bez niespodzianek. Odwiedziłam stoisko Wydawnictwa Burda Książki, z którym współpracuję i wspólnie z ekipą zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie. Wreszcie miałam okazję spotkać Ilonę, która odpowiada za współpracę z blogerami. Dostałam również od wydawnictwa wybrane dwie książki do recenzji: Cena wolności – K. J. Howe (która swoją premierę będzie miała za kilka dni) i Ostatnia rola Hattie – Mindy Mejia. Dziękuję za serdeczne zapoznanie, krótką rozmowę i przyjacielskie nastawienie. Zapraszam również do przeczytania mojej ostatniej recenzji książki Boss – Sierra Cartwright, wydanej przez to Wydawnictwo.



Nie mogłam przejść obojętnie również obok Wydawnictwa SQN, z którym również współpracuję. Udało się zrobić zdjęcie z Szymonem. Żałuję, że nie zdążyłam poznać Oskara, z którym utrzymuję kontakt mailowy w ramach współpracy, ale na pewno będzie jeszcze okazja do tego. Jestem mile zaskoczona, bo dostałam od Wydawnictwa miły upominek, który jest widoczny na zdjęciu. Również bardzo dziękuję i zapraszam wszystkich do zapoznania się z debiutancką książką, która swoją premierę będzie miała 24 maja: Wszyscy patrzyli, nikt nie widział – Tomasz Marchewka. Zapowiada się naprawdę wyśmienicie.






W sobotę spotkałam się z trzema autorami książek. I plan w całości się powiódł, chociaż pod koniec było ciężko z powodu ograniczonego czasu. O godzinie 11 poszłam na spotkanie z Przemysławem Piotrowskim, który zadebiutował książką Kod Himmlera, na której aktualnie widnieje piękny autograf. Zaopatrzyłam się również w Droga do piekła, która jest drugim thrillerem w dorobku pana Przemka. Przemiły i serdeczny autor, który zapewnił mnie, że druga pozycja literacka wyżej wymieniona zapewni mi jeszcze więcej emocji niż debiutancka. Mam nadzieję panie Przemku, bo niedługo się za nią zabieram. Dziękuję za podpisy oraz wspólne zdjęcie. Odwiedzając Wydawnictwo Videograf zdobyłam również Dom na wyrębach – Stefana Dardy, którego w planach mam dopiero poznać.



W następnej kolejności – niestety już w trybie szybkim – poznałam autorkę Dziewczyna z daleka. Magdalena Knedler okazała się również sympatyczną, skromną kobietą. Dziękuję za uścisk, miłe przyjęcie i zdjęcie. Bardzo żałuję, że nie mogłam porozmawiać, ponieważ okazja była bardzo dobra. Pozdrawiam również Wydawnictwo Novae Res, które zorganizowało spotkanie. Pani Magdaleno następnym razem mam nadzieję na dłuższą rozmowę i wtedy na pewno nie odpuszczę. I na koniec udało się zdobyć autograf życzliwej, ciepłej Magdaleny Kordel w książce Sezon na cuda. Spotkanie odbyło się na stoisku Wydawnictwa Znak. W tym wypadku było podobnie jak z panią Knedler. Czas jest przeciwnikiem człowieka. Ogromnie cieszę się, że mogłam uścisnąć dłonie obu pań i wszystkich wyżej wymienionych. Będę promieniowała tymi spotkaniami przez następne tygodnie.





Było wielu autorów, z którymi chciałam się jeszcze spotkać m.in. Remigiusz Mróz, Katarzyna Bonda, Mariusz Czubaj, Natasza Socha, Charlotte Link, Katarzyna Puzyńska, Graham Masterton, Magda Stachula i wiele innych. Z kilkoma z Nich widziałam się z już w zeszłym roku w Krakowie i w Katowicach. Mimo wszystko cieszę się, że wyszło jak wyszło. Na kolejnych Targach znowu będą wielkie emocje, gdy po raz pierwszy będę miała okazję poznać jednego z ulubionych pisarzy. Żałuję również, że nie spotkałam się z innymi blogerami. Ten czas był dla mnie bardzo intensywny i napięty do granic możliwości. Bardzo ciężko wyglądałaby moja sytuacja, gdybym jechała na Targi nie planując wcześniej punktów spotkań.

Jestem szczęśliwa, że mogłam tam być. Cieszę się, że udało mi się w jakimś stopniu spełnić moje oczekiwania. Każde spotkanie było dla mnie niesamowitym przeżyciem. Cieszę się ze wszystkich małych, dużych rzeczy, które mnie spotkały na Targach Książki. Niezapomniane przeżycie, którego nie potrafię opisać słowami. Wszystkie autografy, uściski, upominki, książki, spotkania i zdjęcia są dla mnie bardzo ważne. Piszę teraz te słowa, patrzę na te wszystkie rzeczy przywiezione z Targów i czuję ogromną radość w sercu na te wspomnienia. Dziękuję jeszcze raz wszystkim pisarzom, wydawcom i organizatorom spotkań. Na koniec wrzucam jeszcze zdjęcie zdobyczy z Targów. Książek na półkę - do przeczytania przybywa. Do następnego!


5 komentarzy:

  1. Uu, nawet nie wiedziałem, że to na Narodowym. No nieźle! To ładnie to duże musiało być. I przy okazji masz zaliczone i Targi, i ten świetny Stadion. :) Spotkanie z Chattamem przeżywaliśmy oboje, kiedy pisałaś i uśmiecham się nadal na myśl, kiedy pisałaś o wstydzie, jakiego się najadłaś. I ciągle jestem zdania, że nie ma co się wstydzić, bo wielu osobom brakuje języka w buzi jak się spotka twarzą w twarz z ulubionym pisarzem, muzykiem, aktorem. To normalne. W większości przypadków machinowo się załatwia podpisy i fotki, więc człowiek nawet nie myśli o zagadaniu. A tutaj Cię zaskoczył. Ja z Mastertonem byłem przygotowany, bo od początku Masti był taki wylewny, że gadał z prowadzącymi, tłumaczką i wszystkimi dookoła. :) Najważniejsze, że autor okazał się ludzki i wyrozumiały, i zdobyłaś to, co chciałaś. :)
    Fajna akcja z Gandalfem, tylko brodę mógł założyć, bo mu opadłą - popijał czy co? :D
    Ale fajna sprawa z tym wydawnictwem współpracującym. Zobaczyć ludzi, z którymi piszesz z wydawnictwa i wymiana kilku zdań. Super. Może też kiedyś mi się uda podobna rzecz. :)
    Kurczę, szkoda że nie udało się tych pozostałych, ale plan miałaś ambitny, a kolejki i liczba ludzi faktycznie nie sprzyjająca. Link i Masterton to kilkanaście dobrych minut na czekanie. Mróz i Bonda to samo. Gdyby tam był 2 h przerwy między jednym autorem, a drugim to jeszcze okej. Ale tak to ciężko. Jednak wrażenia był świetne, nabytki też i kolejne doświadczenie blogersko-czytelnicze za Tobą. :) Jak tak czytam to aż chce mi się kolejnych targów Kato, a te dopiero w listopadzie (przesunęli o miesiąc!). Ale zleci szybko, a po drodze kto wie, może się jeszcze coś wykluje. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To były niesamowite dwa dni pomimo że nie spędziłam ich tylko na stadionie. Dużo biegania było ale cieszę się ogromnie a zdjęcia przeglądam codziennie :P
      Następnym razem się widzimy :D

      Usuń
    2. Ale nie w Wawie, Krk albo Kato. :)

      Usuń
    3. Te miasta miałam na myśli :P. I musimy zrobić wspólne zdjęcia tym razem no i oczywiście z SQN bo oboje z Wydawnictwem współpracujemy :D

      Usuń
    4. Spoko, fotek można cykać i cykać, co innego z udostępnianiem wszystkiego potem w sieci. To będzie trzeba przeanalizować wcześniej. :D A z SQN to ja już raczej nie współpracuję, bo dawno nie mieliśmy ze sobą kontaktu. ;)

      Usuń