niedziela, 4 czerwca 2017

Białe kości, Graham Masterton


Tytuł: Białe kości
Autor: Graham Masterton
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 383
Ocena: 5/5

Białe kości to książka rozpoczynająca serię z Katie Maguire. Ten cykl zaczęłam od niewłaściwej strony, a wszystko za sprawą tego, że Uznani za zmarłych dostałam w prezencie, a Siostry Krwi wraz z autografem Grahama Mastertona zdobyłam na Targach Książki w Katowicach, więc zaczęłam od tych dwóch, a teraz postanowiłam trochę cofnąć się w czasie. Absolutnie mi to nie przeszkadza. Masterton to dla mistrz i obok Harlana Cobena to pisarz, którego książek najwięcej pochłonęłam, a ma ich trochę w całym dorobku. Poza tym ciekawość do wcześniejszych przygód Katie była ogromna i od razu mogę powiedzieć, że nie zawiodłam się.

Na farmie Johna Meaghera zostają znalezione ludzkie kości. Niezwłocznie na miejsce szokującego odkrycia zostaje wezwana policja. Interesującym elementem zdaje się być fakt, że przy kościach udowych doczepione są szmaciane laleczki przebite gwoździami, przypominające lalki vodoo. Śledztwo prowadzi komisarz Katie Maguire. Wszystko wskazuje na mord rytualny. Okazuje się, że odkopane szkielety pochodzą z początków XX wieku. Ze względu na odległość czasową policja planuje zamknąć dochodzenie. Katie chce jednak wymierzyć sprawiedliwość i zadośćuczynić rodzinom ofiar. Tymczasem dochodzi do porwań młodych kobiet.

Muszę przyznać, że z niecierpliwością czekałam na drastyczne fragmenty. Chyba jest ze mną coś nie tak, skoro lubię czytać o brutalności wywołującej gęsią skórkę i silne emocje. Pochłaniam wtedy książkę błyskawicznie. I nic dziwnego, że na moich półkach można znaleźć w większości właśnie takie pozycje literackie. W tym wypadku autor świetnie stopniuje rosnące napięcie i wzbudza ogromną ciekawość. Nie brakuje tu wstrząsających opisów morderstw, okaleczeń, ludzkiego cierpienia. Szczegóły bezgranicznego okrucieństwa jakim poddano ofiary czytałam z przerażeniem, odrazą i rozpaczą. Autor ma głowę pełną pomysłów co do sposobu i okoliczności uśmiercania ludzi w swych powieściach. Dobrze wie jak sprawić by czytelnik wybałuszał oczy ze zdumienia podczas czytania okrutnych epizodów.

Kiedyś wspominałam, że lubię gdy w powieści występują wątki poboczne. Białe kości to nie tylko fenomenalna intryga, świetnie skonstruowana oraz wciągająca, ale również opowieść o życiu komisarz Katie, którą poznałam i polubiłam dużo wcześniej. Wplatane epizody z życia bohaterki, problemy rodzinne, uczucia i dylematy są bardzo absorbujące. Czytelnik chce poznać nie tylko rozwiązanie śledztwa, ale również dalsze losy i decyzje Katie.

Byłam zaskoczona, ponieważ oprócz ciekawej i zatrważającej zagadki kryminalnej, autor wprowadził również elementy paranormalne, których kompletnie się nie spodziewałam. Z drugiej strony jest to typowe dla Mastertona, bo w większości horrorów możemy spotkać się z duchami, czarownicami czy pradawnymi wojownikami. Nadaje to powieści niezwykłą tajemniczość i pomimo że cała historia jest makabryczna to jednak ogromnie fascynuje. Z każdym kolejnym rozdziałem zainteresowanie rośnie. Oprócz tego spotkamy się tu z elementami autentycznymi dla których autor stworzył krótką notatkę na końcu książki. Nawiązuje do katastrofy, która wydarzyła się podczas I Wojny Światowej w 1915 roku, gdy ogromny wybuch spowodował zatonięcie statku pasażerskiego – Lusitani, powodując śmierć wielu ludzi. Okoliczności wybuchu do dziś pozostają tajemnicą. Wydarzenia te wzbudziły podekscytowanie i przyznam, że z ciekawości zaglądałam do Internetu w poszukiwaniu informacji na ten temat.

Masterton udowadnia, że jest utalentowanym pisarzem z ogromną wyobraźnią, piszącym fajnym, lekkim stylem i prostym językiem. Serwuje nam nie tylko dobre horrory, ale jak się okazuje powieści kryminalne także. W jego twórczości znajdziemy też powieści historyczne i poradniki seksualne. Niestety nie dotarłam jeszcze do nich, ale wszystko w swoim czasie. Białe kości zdecydowanie mogę polecić fanom kryminałów/thrillerów. Tymczasem zabieram się za następną część z tej serii.

14 komentarzy:

  1. Nie znam jeszcze twórczości autora, ale mam w planach i z chęcią w końcu kiedyś sięgnę po serię z Katie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam! Ja uwielbiam Mastertona, większość Jego książek szybko pochłonęłam. Seria z Katie bardzo wciągająca. Wczoraj skończyłam drugą część i właśnie piszę recenzję :D

      Usuń
  2. Czy te książki mocno do siebie nawiązują, czy można czytać je w innej kolejności?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam w innej, tak jak napisałam i nie uważam że popełniłam błąd. Pierwszy raz poznałam Katie w Siostrach krwi. Ciekawość do wcześniejszych przygód głównej bohaterki wzrosła. Wątki kryminalne nie są ze sobą powiązane, więc uważam że można zacząć czytać niekoniecznie w kolejności :)

      Usuń
  3. Jak ja bym zaczął czytać jakaś serię tak jak Ty, to bym potem ciągle kręcił nosem, że nie od początku, że coś może nie zrozumiałem w pełni. Tobie to nie przeszkadza i spoko, jesteś wolna. Ja jestem niewolnikiem swojego pedantyzmu i dokładności, więc zawsze muszę zaczynać od tomu 1. Dlatego jak będę chciał obejrzeć film na podstawie książki Nesbo - to najpierw muszę przeczytać książkę, która jest tomem bodaj 6tym, a ja przeczytałem dopiero 3, więc... trochę się komplikuje. :D Ale spoko. Wspominałem Ci ostatnio, że chcę po tą Katie w końcu sięgnąć i utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że trzeba to niedługo zrobić. :)
    PS: Co to za plener? To u Ciebie przed domem (mieszkasz w domu) czy jakaś działka? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie się za tą serię zabierz, bo jestem strasznie ciekawa czy przypadnie Ci do gustu :D. Haha i nie wiedziałam, że jesteś taki pedantyczny. Chciałam zacząć od pierwszej, ale książka z autografem wygrała :D. I dzisiaj idę do biblioteki oddać parę książek, w tym Białe kości i coś czuję że będę je zwracała z zamkniętymi oczami żeby przypadkiem czegoś znowu nie przytaszczyć do domu, bo w domu dużo fajnych czeka :D. I mieszkam w domu, a tak prezentuje się wypielęgnowany przez rodziców ogród :)

      Usuń
    2. Jestem bardziej pedantyczny niż myślisz. Ale to się na ogół przekonują osoby mieszkające ze mną pod jednym dachem, np. na wakacjach. :P Hehe, wcale się nie dziwie, bo inaczej się te z autografami czyta, dlatego ja też po "Panikę" sięgnąłem, tym bardziej że jej jeszcze nie czytałem (specjalnie to z Bazyliszkiem do podpisu wziąłem). :) No to masz świetnie, tylko wyjdziesz przed drzwi i swój plac, swoją przestrzeń spokojną do czytania. :)

      Usuń
    3. Teraz przez te słoneczne dni to przed albo po pracy koc, pies i książka i niczego więcej nie trzeba :D. No i w bibliotece upolowała Czerwone światło hańby - trzecia część z Katie, nie mogłam się powstrzymać :D. A i więcej tam Mastertona było, wgl to już tak dawno czytałam Jego horrory że nie pamiętam które już za mną a które jeszcze nie :/

      Usuń
    4. I tak można żyć. :) Ja mam przed oknami taki zamknięty plac z kilkoma drzewami i kawałkiem trawy. Mówiłem rodzicom z żartem, że wezmę od nich z działki taki pół leżak i tam wystawię, i będę siedział z kawą i czytał. Ale jak tak rzeczywiście patrzę to nie głupi pomysł i trzeba go niedługo wprowadzić w czyn, tym bardziej że nie będzie mi się chciało zawsze jechać na działkę.
      No to jedziesz z tym Mastim widzę, masz wkręta. :P Ja tak kiedyś też potrafiłem przeczytać 12 Kingów, 8 Mastertonów, 6 Koontzów. I Kamil zadowolony. :D

      PS: Wbiłem do Ciebie na bloga jak na liczbie wyświetleń było 6,66 - ja to jestem jednak szatan wcielony. :D

      Usuń
    5. A słonecznych dni ostatnio bardzo dużo :D. To Twoje kiedyś zabrzmiało tak jakbyś poczuł się staro, a ja poczułam się jak dzieciak z kolei :D. Teraz czytam Córka wiatrów - Magdaleny Kordel, bo do recenzji mam, ale nie porwała mnie za bardzo. Ciągle mi tylko Herbert, Ketchum i Darda chodzi po głowie żeby w końcu je zacząć :P

      PS. Matematyka nie kłamie :D

      Usuń
    6. Dokładnie. Ale takie wysokie temperatury nie muszą być, ja lubię tak do 20-22 stopni, wtedy czuję się najlepiej. Wyżej to już jest zabójcze i najlepiej nad wodę. Hehehe, nie, nie poczułem się staro. Po prostu z czasem gust się wyrabia, więcej się chce różnorodności i ciężko potem czytać kilka książek danego autora bez znużenia, jeszcze ze świadomością, że są inni ciekawi. Te początki z Kingiem, Mastim i Koontzem to były też ogólnie początki mojego czytania, więc dlatego tak jechałem jedna za drugą. :)
      A Ketchuma już chyba czytałaś, o ile pamiętam.

      PS: Pewnie tak. :P

      Usuń
  4. Bardzo lubię cały cykl, niedawno miałam okazję czytać "Pogrzebanych" i z przyjemnością stwierdzam, że z tomu na tom jest coraz lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogrzebani jeszcze przede mną, więc dobrze słyszeć taką opinię, i oprócz tego została mi jeszcze trzecia część :D. Półka z nieprzeczytanymi tak się rozrosła, że cykl Katie będzie musiał poczekać :)

      Usuń