Przejdź do głównej zawartości

W domu, Harlan Coben [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA]


Harlan Coben to autor którego nie trzeba przedstawiać. Ogromna popularność pisarza rozpoczęła się od powieści Nie mów nikomu, która została wydana w 2001 roku. Kolejne książki m.in. Zaginiona, Wszyscy mamy tajemnice, Schronienie, Obiecaj mi, Tęsknię za tobą, Już mnie nie oszukasz, zrobiły z niego gwiazdę gatunku, a tym samym jednego z najchętniej czytanych autorów. Z ogromnym podekscytowaniem zabrałam się za jego najnowszą powieść - W domu.

Dwóch kilkuletnich chłopców, pochodzących z zamożnych rodzin, zostaje uprowadzonych. Porywacze żądają okupu. Kilka dni później kontakt z nimi się urywa, a ślad po dzieciach ginie. Mija dziesięć lat od tych wstrząsających wydarzeń. Pewnego dnia Windsor Lockwood otrzymuje anonimowego maila z informacjami o przypuszczalnym miejscu przebywania chłopców. Na własną rękę rozpoczyna poszukiwania. Po nieudanej próbie dotarcia do nastolatków prosi o pomoc przyjaciela, Myrona Bolitara. Czy uda im się odnaleźć chłopców? Gdzie byli przez te dziesięć lat? Kto stoi za porwaniem?

W domu to jedenasty tom z serii Myron Bolitar. Fajnie jest zacząć czytać cały cykl od początku, bo wtedy czytelnik poznaje wszystkie szczegóły z życia bohaterów po kolei, jednak nie jest to wymóg konieczny. W tej części autor pokrótce opowiedział co nieco o postaciach, więc nikt nie powinien mieć problemu z poznaniem Myrona i Wina, bo nie ukrywam, że charakter bohaterów nadaje powieści sporo uroku. Niezwykła przyjaźń, niebywałe partnerstwo i bezgraniczne zaufanie sprawiło, że stali się jednymi z moich ulubionych bohaterów literackich. Wisielczy humor, którym są oboje obdarzeni zdecydowanie przypadł mi do gustu, nadał książce niepowtarzalnego charakteru i umilił czas.

Jeśli chodzi o fabułę to niestety muszę przyznać, że jest dość szablonowa i przewidywalna. Oczywiście były elementy zaskoczenia, niespodziewane zwroty akcji oraz momenty wzruszenia, jednak porwanie i okup pojawiają się w literaturze dość często. Odbiorca może liczyć na luźny, prosty styl, zrozumiały język i dynamiczną akcję. Przeczytanie tej książki zajęło mi zaledwie dwa wieczory! Zawzięcie wciągałam kolejne rozdziały, ani na chwilę nie odkładając powieści. Historia jest przedstawiona bardzo realistycznie. Tragedie rodzinne zawsze budzą wiele emocji. Cała intryga jest dobrze skonstruowana. Niewygodne, szokujące tajemnice podtrzymują napięcie i ostatecznie wychodzą na jaw, zgrabnie kończąc powieść.

Nie mam wątpliwości, że Coben jest świetnym pisarzem. Jego książki prawdopodobnie nigdy mi się nie znudzą. Moim małym marzeniem jest spotkać sławnego autora osobiście, uścisnąć dłoń, zrobić pamiątkowe zdjęcie i zdobyć autografy. Kilka tomów będzie czekało na tę chwilę, która mam nadzieję kiedyś nadejdzie. A wam drodzy czytelnicy polecam ten thriller oraz cały cykl!

Tytuł: W domu
Autor: Harlan Coben
Wydawnictwo: Albatros
416 s.

Komentarze

  1. Bardzo sobie cenię Cobena i cieszę się, że sporo jego powieści nadal przede mną. Słyszałam, że W domu to powrót od trochę starszego Cobena, ale ciężko mi stwierdzić, czy to wyczaję, bo czytam jego książki na wyrywki. Nie ekscytuję się aż tak bardzo Bolitarem, choć doskonale rozumiem, czemu historie z jego udziałem są popularne. Po W domu na pewno sięgnę, pewnie jeszcze w ciągu nadchodzących miesięcy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że książki Cobena nie różnią się aż tak bardzo. Seria jest napisana raczej na podobnym poziomie. Dla niektórych może się to wydawać nudne, dla innych - np. dla mnie, jest to fajny powrót do przygód Myrona i Wina. Chyba do końca świata będę uwielbiała ten duet. Mega relaksuje i poprawia nastrój :)

      Usuń
  2. Myron i Win to najsilniejsza strona serii, zdecydowanie. I w sumie tylko dla nich sięgnę po jeszcze jakąś książkę, ale nieprędko, bo jednak wolę single Cobena. A i samego autora już dość nie czytałem, wiec w tym roku trzeba coś sprawdzić nowego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, duet w tym cyklu jest świetny i dodaje wiele uroku książce, bez nich nie byłoby to samo. Pomyślałam sobie, że duet Chyłki i Zordona u Remigiusza Mroza to samo wnosi do książek :)

      Usuń

Prześlij komentarz