Przejdź do głównej zawartości

W szponach szaleństwa, Agnieszka Lingas-Łoniewska


Twórczość Agnieszki Lingas-Łoniewskiej wiele razy przewijała mi się przed oczami na stronach poświęconych literaturze. Pisarka jest bardzo zaangażowana literacko. Jest laureatką konkursu na opowiadanie kryminalne, twórczynią strony internetowej Czytajmy Polskich Autorów, promotorką literatury zagranicznej oraz debiutów w projekcie Pisarka czyta, tworzy również czytelniczy fanklub Sekta Agnes, i co najważniejsze, ma w swoim dorobku niemało wydanych powieści. Sięgając po W szponach szaleństwa w końcu miałam okazję poznać coraz bardziej popularną autorkę i przekonać się na własnej skórze czy te wszystkie dobre opinie znajdują swoje potwierdzenie.

Wrocław. Pewnego dnia zostaje znalezione brutalnie okaleczone ciało kobiety. Śledztwo prowadzi komisarz Ewa Barska. W trakcie dochodzenia giną kolejne młode dziewczyny. Trop prowadzi na Wydział Historii Uniwersytetu Wrocławskiego, gdzie policjantka poznaje zabójczo przystojnego i inteligentnego wykładowcę, Mateusza Herza. Pomiędzy tą dwójką rodzi się uczucie. Ewa nie wie, że ta znajomość odegra olbrzymią rolę nie tylko w jej osobistym życiu, ale również w prowadzonym śledztwie.

W szponach szaleństwa to czwarta przeczytana przeze mnie książka w tym roku i pierwsza, o której nie napiszę dużo dobrego. Tytuł, okładka i opis książki przyciągnęły moją uwagę. Kiedy zaczynałam ją czytać liczyłam na dobry, mocny thriller, od którego nie będę mogła się oderwać. Niestety czuję się zawiedziona i rozczarowana. Początek, w którym było więcej romansu niż dreszczowca, przyćmił wątek kryminalny. Nie tego oczekuję sięgając po książki z gatunku thriller. Sceptycyzm, który mnie dopadł, nie opuścił aż do ostatniej strony.

Fabuła bardzo przewidywalna i oczywista. Nie jestem wróżką, ale w tym wypadku już w połowie domyśliłam się kto jest zabójcą, dlatego dalsza treść nie sprawiła mi już tyle przyjemności, a i finał nie wzbudził żadnego wow. Co prawda pojawia się dynamika – element bardzo cenny w moich oczach, ale biorąc pod uwagę całość powieść wypada marnie. Małym plusem okazuje się lekki styl i prosty język dzięki czemu książkę czyta się szybko.

Kolejnym słabym punktem są opisy. Pomysł na książkę jest ciekawy i dość przerażający, tego nie mogę negować, ale brak rozbudowanych opisów pobudzających wyobraźnię i tworzących tę specyficzną aurę niepewności i strachu, sprawiły zawód. Trudno wczuć się w klimat książki gdy niektóre epizody są pominięte lub urwane. Do tego postacie, którym brakuje charakteru i wyrazistości. Nikt nie wzbudził mojej sympatii. Przeciętność sprawiła, że żaden bohater nie utkwił mi w pamięci.

Książka mnie nie przekonała. Pierwsze spotkanie z Agnieszką Lingas-Łoniewską nie należy do udanych. Powieść zaliczyłabym do słabych, na niskim poziomie. Odłożyłam ją nie czując radości ani podniecenia z zakończonej lektury. Być może będę jeszcze miała okazję sięgnąć po twórczość tej autorki i zmienić zdanie, ale z pewnością nie nastąpi to zbyt szybko.

Tytuł: W szponach szaleństwa
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Wydawnictwo: Novae Res
290 s.

Komentarze